środa, 26 lutego 2014

PANTERA: Harce na śliskim parkiecie

To niewiarygodne, że minęło już ponad 20 lat od wydania "Far Beyond Driven". Kupiłem ją na na kasecie z mg, z tandetną okładką przedstawiającą... szczękę. Czego jednak wymagać od kasety zakupionej - nomen omen - w szczęce? Czy wypada dodawać, że już po pierwszym przesłuchaniu szczęka opadła mi na kolana, a później dostałem szczękościsku na ładne parę miesięcy? 

Poprzedniego wieczoru pobrudziłem pościel bo w Radiu Wawa puścili "I'm Broken". Szybkie wciśnięcie przycisków "play" "rec" i trzymanie nad głową pozwijanego drutu, z którego zrobiłem sobie antenę, modląc się, żeby nad domem właśnie nie zesrał się przelatujący ptak lub nie zdarzyło się coś równie głupiego, co spowoduje zakłócenia i trzeszczenia radia, a tym samym źle wpłynie na jakość mojego nagrania.
Rano zamach na świnkę skarbonkę i zamiast do szkoły prosto pod Pałac Kultury, w poszukiwaniu nowej Pantery. A Panterę kochałem wówczas jak mało który zespół. Wydawało mi się, że "Vulgar..." to już szczyt wściekłości, ale bardzo szybko zrozumiałem, że na kolejnym krążku są jeszcze bardziej dzicy i wkurwieni. Byłem wkurwiony razem z nimi i cholernie dobrze mi z tym było. 
Wówczas w Remoncie były organizowane imprezy rockowo-metalowo-punkowe. Przez całe wakacje regularnie na nie chodziliśmy - odbywały się jakoś w środku tygodnia, wpuszczali nieletnich, rozpoczynały się o godzinie 17, a kończyły chyba o 20. 
Repertuar muzyczny właściwie się nie zmieniał. Jednym z żelaznych powerplayów był "I'm Broken", ewentualnie "5 Minutes Alone". Czego my przy tej Panterze tam nie robiliśmy... 
Rzucaliśmy się szczupakiem ze sceny podczas gdy nikt nas nie łapał, kręciliśmy się w kółko jak wariaci, wpadaliśmy na ściany, odbijaliśmy się od filarów obłożonych lustrami robiąc fikołki w powietrzu, tarzaliśmy się po podłodze, atakowaliśmy punków z rozbiegu, piłkarskimi wślizgami. Wykładali się jak kręgle, a my jadąc na plecach po śliskiej podłodze widzieliśmy w powietrzu szybujące irokezy i glany.
Byliśmy jak postaci z kreskówek - robiliśmy sobie krzywdę jak Tom i Jerry na ekranie telewizora, ale nigdy nikt nie doznał żadnej większej kontuzji. Jak to możliwe? Jak włączam dziś: "Far Beyond Driven" to wiem, że wszystko jest możliwe.

1 komentarz: