środa, 28 października 2015

GOD MACABRE: lekcja szwedzkiego death metalu

- Dawno dawno temu, w pierwszej połowie lat 90-tych grupa młodych Szwedów ....no zgadnijcie w jakim studiu? - pytam i rozglądam się po klasie.
- Sunlight Studio proszę pani – odpowiada Krzyś, malec z długimi włosami i w za dużej koszulce z logiem Entombed na wątłej piersi.

- Bardzo dobrze, cieszę się, że uważałeś podczas wcześniejszych 30 lekcji o szwedzkim death metalu – chwalę ucznia, siadam za biurkiem, wyjmuję drewnianą fajkę nabitą aromatycznym tytoniem. Podpalam zaciągam się, wciskam „Play” i zaczynam opowiadać:

- GOD MACABRE powstało na gruzach MACABRE END, które na początku lat 90-tych zarejestrowało trzy – co tu ukrywać – zajebiste utwory.

- Tak proszę pani, wiemy – krzyczy Ola z ostatniej ławki. Słodka blondyneczka z warkoczykami i tatuażem GRAVE na szyi. 
- Babcia kupiła mi pod choinkę reedycję „The Winterlong” i tam są te utwory jako bonusy. 

- No dobrze – uśmiecham się dobrotliwe, nie bez dumy. - To powiedzcie mi dzieci, co wyróżnia GOD MACABRE na tle innych zespołów z tamtych lat. 

- Piwnica, mrok, ciężkostrojone gitary i niski growling – mówi Grześ, pulchny chłopczyk z pierwszej ławki w koszulce CREMATORY. 

- Dobrze kombinujesz, ale to elementy, które raczej są wspólnym mianownikiem dla szwedzkich zespołów death metalowych – zaciągam się fajką i wypuszczam z nosa dym, który formuje się w napis „doom”. 

Widzę jak Jacusiowi – wysokiemu chłopcu w wikingowskim hełmie z rogami zabłysnęły oczy. Jacuś ma autyzm i jeszcze nigdy nie wypowiedział żadnego słowa. 

- Doomowy ciężar, nieśpieszne tempa, akustyczne wtręty gitarowe i dość śmiałe użycie instrumentów klawiszowych – wyszeptuje, po czym zakłada słuchawki, odpala kasetę z debiutem UNLEASHED i wpatrując się tempo w ścianę odcina się od rzeczywistości. 

- Tak moje dzieci! - podrywam się z krzesła. - Ten doomowy ciężar, te miażdżące zwolnienia, ten duszny klimat przesądzały właśnie o oryginalności GOD MACABRE. Miejscami ta muzyka jest niesamowicie klimatyczna i melodyjna, ale innym razem gdy następuje zmiana tempa, wchodzi solo, a potężne przejście perkusji gniecie swoim ciężarem to na myśl mogą przyjść wczesne dokonania...

- Autopsy! - słyszę głos spod ściany. 
To Antoś. Na czole ma wypalony odwrócony krzyż a na koszulce motyw z debiutu Deicide.
 Kiwam głową z dezaprobatą. 

- Antoś! Twoja klasa o profilu amerykańskiego death metalu ma teraz w-f. Znów pomyliłeś klasy! - patrzą na niego karcąco, ale nie bez sympatii. 
A może w przyszłym roku wziąć wychowawstwo w jego klasie? - zaczynam się zastanawiać. I wtedy rozbrzmiewa dzwonek. Dzwoni tak głośno, że zaczyna zagłuszać GOD MACABRE. Otwieram oczy i wyłączam zegarek leżący na szafce obok łóżka w mojej sypialni. Jest szósta rano, trzeba szykować się do pracy. Z ucha wypadła mi słuchawka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz