piątek, 16 października 2015

UNCANNY: wspaniały zmierzch czasów świetności

Odrobinę późniejsze czasy, bo płyta "Splenium for Nyktophobia" ukazała się już w roku 1994 roku, kiedy klasyczny, szwedzki death metal zaczynał tracić na popularności, a kapelom z tego gatunku zaczęto zarzucać wtórność i brak świeżości.


Typowo szwedzką mamy tu melodykę i strukturę utworów, natomiast samo brzmienie nie zostało wypieczone w "Sunlight" i nieco się różni od "archetypicznej Szwecji". Nie jest aż tak ciężkie i chropowate i mroczne - więcej w nim przestrzeni, jest bardziej suche i cięte. 
Sporo tu melodyjnych riffów, ale dawkowanych z umiarem i wyczuciem. Z pewnością " "Splenium for Nyktophobia" nie należy ani do czołówki najlepszych, ani najbardziej wpływowych płyt ze szwedzkim death metalem - jest jednak na tyle dobra, że warto się z nią zapoznać - a jak ktoś zna to od czasu do czasu do niej wrócić.
Tym bardziej, że album jest dość powszechnie dostępny i nie trzeba wyprzedawać rodzinnych sreber by włączyć go do kolekcji. No chyba, że ktoś z Youtube woli

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz