niedziela, 10 stycznia 2016

Mucha z Marsa, wychodzi ze skorupki ślimaka i merda psim ogonem


COIL - Musick To play in the dark

Są płyty, których mogę słuchać tylko w samochodzie, są takie, których nie mogę słuchać jak zajmuję się czymś jeszcze. Są też takie, których mogę słuchać tylko jak jestem sam. Jest też płyta, której mogę słuchać tylko w nocy - w absolutnej ciszy, gdy za oknami milknie echo przejeżdżających samochodów, zasłony są szczelnie zaciągnięte, a do pokoju nie wpada nawet najmniejszy odblask światła 

Wtedy wkładam słuchawki w uszy, naciągam kołdrę na głowę i odpływam w przerażający kosmos, bezkresny i zimny, próbując nawiązać kontakt z jakąś obcą cywilizacją. Słuchając tej płyty czuję się jak mucha ma Marsie - jestem malutki i przerażony, macham skrzydełkami, ale nie wiem czy to przynosi jakieś skutki bo środowisko jest mi tak obce, że nie potrafię sobie wyobrazić co by było gdybym skrzydełek nie miał. 
Gdy się ten album kończy - wyłażę spod kołdry, jak ślimak ze skorupki. Czuję się jak Łajka, gdyby udało się jej jednak wrócić na ziemię. Jestem spocony, zmęczony i szczęśliwy, odsłaniam zasłony i wyglądam przez okno starając się upewnić, że świat nadal istnieje. Oddycham z ulgą, światła latarni oświetlają ulice, przejeżdża jakiś samochód. Merdam ogonem i liżę szybę. 

2 komentarze: