piątek, 15 stycznia 2016

WITH THE DEAD: Czy koniec jest już blisko?


Spodziewałem się wiele, ale przyznam, że już pierwsze minuty debiutanckiej płyty WITH THE DEAD spowodowały opad szczęki i niekontrolowany wyciek śliny z kącików ust. Brzmienie tego albumu zabija – jest tak dołująco i przygniatająco ciężkie, chropowate i wysmakowane, że aż chce się krzyczeć z rozkoszy.


Same utwory – doskonałe! Zagrane z rozmachem, nafaszerowane masą świetnych riffów, bogate aranżacyjnie, niebanalne, czasami lekko hipnotyzujące, porywające słuchacza w daleką i fascynującą podróż do świata doom stoner metalu, skrzącego się bogactwem dźwięków i lekko psychodelicznych odjazdów. Doskonałe są partie solowe, zagrane z pasją, polotem, wybrzmiewające długo, dziko i soczyście.

Tylko sześć, dość długich utworów, warstwa liryczna w swej formie niezbyt rozbudowana, ale słuchając tej płyty nawet przez chwilę nie czuć znudzenia czy znużenia. Ta muzyka ma w sobie coś wzniosłego i potężnego, ma siłę niszczącego żywiołu, czasami przywodzi na myśl ścianę spiętrzonej wody oceanu, która rzuca się do gardła skalistemu wybrzeżu by łapczywie pochłonąć ląd. Czasami jest jak niszczący huragan wyrywający drzewa z korzeniami i zmieniający miasta w stertę gruzu. W oku cyklonu panuje jednak spokój, wiatr zamiera, a deszcz nie znaczy zeschniętej ziemi.

Wspaniałe są też charakterystyczne wokalizy Dorriana, który jest jak nawiedzony prorok przepowiadający zagładę świata i ostateczny upadek rodzaju ludzkiego. Może jest jak córka Priama przeklęta przez Apolla? Może rzeczywiście koniec jest już blisko?

WITH THE DEAD swoim debiutem dostarcza nam porcję doskonałej muzyki. Ale czego można było spodziewać się po sekcji rytmicznej znanej z ELECTRIC WIZARD oraz Lee Dorrianie z nieodżałowanego CATHERDAL? Chłopaki zdecydowanie nie zawiedli i w WITH THE DEAD wpisali swoje największe talenty gęsim piórem, przy użyciu krwi zamiast atramentu. Bo w krwiobiegu tej płyty tętni rockowa błękitna krew – swojego koloru jednak nie zawdzięcza barwie lecz szlacheckiemu pochodzeniu, sięgającym korzeniami blacksabbathowskiej spuścizny. Piękna płyta na wiele przesłuchań.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz