środa, 24 lutego 2016

DEATHINITION nie gęsi...

Bydgoski DEATHINITION swoją debiutancką MCD nagrał trzy lata temu. Materiał zatytułowany „Art Of Manipulation” to nieco ponad kwadrans thrash metalu odkrywczego jak dialogi w niemieckich filmach pornograficznych z połowy lat osiemdziesiątych. No ale chyba właśnie tak jest, że pornosów nie ocenia się na podstawie dialogów, a współczesnego thrash metalu na podstawie oryginalności.


Ale zaraz, zaraz... ten DEATHINITION wcale tak oczywisty nie jest, mimo że środki wyrazu, które tu zastosowano to klasyczny budulec thrash metalowej muzy, nie mamy wrażenie deja vu i co chwilę nie krzyczymy: o Slayer! o Kreator! O Metallica!
„Art Of Manipulation” słucha się całkiem dobrze, choć same riffy nie należą do specjalnie odkrywczych czy zapadających w pamięć, to aranżacje wydają się całkiem zgrabne, a utwory sprawnie zagrane i profesjonalnie zarejestrowane.
Średnio podobają mi się wokale, ich mocną stroną jest pewna doza oryginalności, ale ta maniera specjalnie mnie nie porywa i nie dodaje tym utworom siły. Z jednym wyjątkiem – na sam koniec płytki mamy utwór polskojęzyczny „Kłamstwa dla mas” i przyznam, że tu wszystko gra i trąbi, a charyzma i siła krzykacza wreszcie objawia się w pełnej krasie.
Chętnie posłucham pełnej płyty DEATHINITION i wcale bym się nie obraził gdyby zdecydowali się w całości nagrać ją z polskimi tekstami. Doprawdy nie rozumiem dlaczego tak bardzo zespoły wstydzą się swojego rodzimego języka i bardzo żałuję, że choćby taki SODOM czy KREATOR nie nagrywał po niemiecku. Z wielką przyjemnością słucham pierwszej płyty ROOT, wczesnych nagrań rosyjskiego MASTER, węgierskiego POKOLGEP, francuskiego KILLERS czy choćby naszego KATA. Nie bali się śpiewać w ojczystych językach i to dodatkowo przesądziło o ich nietuzinkowości i unikalnych charakterze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz