poniedziałek, 8 lutego 2016

Heavy metalowy death metal

Pamiętam dokładnie ten dzień - był rok 1984, chodziłem do zerówki i pani kazała nam kupić czasopismo "MIŚ" z którego trzeba było wyciąć tekturowego misia, poskładać go, posklejać i pomalować farbą. Poszedłem z mamą do kiosku zapytać czy jest "MIŚ".


- Nie ma, ale jest składanka "DEATH METAL" - odpowiedziała pani w kiosku. - Na okładce martwy metalowiec, któremu, ktoś wyjada flaki, a w tle dwóch wisielców.
-Super! Mamo! Mamo! Kup mi! - aż mi wata cukrowa upadła na chodnik z wrażenia.
- Zajebisty niemiecki skład. Cztery wykurwiste kapele - zachęcała pani z kiosku, a za nami zaczynała się ustawiać kolejka.
- Kupujecie ten "Death Metal" czy nie ? - denerwowała się starsza pani stojąca za nami.
- Z NRD czy z RFN? - mama nie była jeszcze przekonana.
- Z RFN kurwa! - odpowiedziała pani z kiosku,ale zerknęła jeszcze na okładkę i dodała: - No jedna kapela jest ze Szwajcarii.
- Jak ze Szwajcarii to weźmiemy - zdecydowała się moja mama i zakupiła kasetę.
- Jest już może "Seven Churches" zapytała do okienka nerwowa kobieta, która stała za nami w kolejce i chwilę wcześniej nas popędzała.
- Mówiłam przecież pani, pani Jadziu, że będzie dopiero w przyszłym roku - cierpliwie tłumaczyła kioskarka... a jej głos niknął bo odchodziłem z mamą od kiosku.

Running Wild, Hellhammer, Dark Avenger i Helloween - po dwa utwory tych zespołów wypełniały ten składak. Pamiętam, że tego dnia były taty imieniny - przyszli do nas goście, a później całą rodziną machaliśmy głową przy Hellhammer i tańczyliśmy pogo w pokoju rodziców.
- Oni będą kiedyś wielcy - skwitowała moja świętej pamięci prababcia. - Choć z tego Tomka to straszny buc i całkiem możliwe, że się w końcu rozpadną - dodała skacząc ze stołu prosto w ramiona wujka Stefana.
Oczywiście Hellhammer zaprezentował się tu najpotężniej, ale pozostałe zespoły też nie dają ciała: Running Wild brzmi groźnie i złowieszczo, Dark Avenger to taki galopujący heavy metal, ale z charakterem i wyraźnie odciśniętym piętnem wczesnego Maiden, a Helloween mknie jak świeżo nasmarowana piła łańcuchowa.

4 komentarze:

  1. Kiedyś to można było po ryju zebrać od kioskarki, a dziś to: "proszę", "dziękuję", "zapraszam". Chuj, nie metal. UGH!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam, jak waliłem po ryju leszczy, którzy pisali Dark AvAnger. Jeszcze teraz czasem bym przyjebał.

    OdpowiedzUsuń
  3. no a ja to pamietam ja sie lało w ryja każdego pozera - a teraz każdy pozer pisze na blogu jak to bylo zajeciście wtedy

    OdpowiedzUsuń
  4. Literówka poprawiona, więc jak mnie bić to tylko z otwartej :) A przy okazji zainspirowaliście mnie do napisania tekstu wspominkowego o bijatykach i tępieniu pozerów. Na dniach wrzucę :)

    OdpowiedzUsuń