czwartek, 10 marca 2016

Modern holocaust!

Ha! Ha! Ha! Jeszcze nie zgłupiałem :) Ale skoro już tu jesteście to przeczytajcie o ADVERSARIAL. Nie wiem czy nie najlepszy, ale na pewno jeden z najlepszych ubiegłorocznych krążków nagrali Kanadyjczycy dla potężnej Dark Descent Records. „Death, Endless Nothing and the Black Knife of Nihilism” to płyta, która zachwyca brzmieniem, aranżacjami, miażdżącymi riffami i warstwą wokalną. ADVERSARIAL kreuje wizje piekła, w którym panują nieprzeniknione ciemności, powietrze jest duszne i gorące, a jęki skazańców jednoznacznie wskazują, że nie spędzają czasu na grach w monopol i moczeniu nóg w solonce


Muzyka Kanadyjczyków jest jak smoła wrząca w piekielnych kotłach – czarna, gorąca, lepka i gęsta. Fala dźwięków, która nas zalewa może być początkowo przytłaczająca, a dla osób, które nie potrafią od razu zachwycić się walorami brzmieniowymi, jej monolityczna struktura może wydać się dość nieprzystępna.
Z ciemnością jest jednak tak, że trzeba się do niej przyzwyczaić, bo przecież na co dzień jesteśmy narażeni na światło i przyzwyczajeni do szerszej palety barw niż różne nasycenie czerni. A ADVERSARIAL to właśnie nie odcienie szarości, lecz czerń absolutna. Czerń sącząca się jak trucizna z rozdwojonego języka jadowitego węża, w ciągu kilkunastu sekund infekująca nasz krwiobieg i odbierająca kontrolę nad ciałem. Gdy ukąszony nie otrzyma na czas szczepionki jego umysł zacznie odpływać, a zmysły przeniosą go w zupełnie nieznany świat. Świat, w którym panuje ciemność, zło i przemoc, ale mimo tego nie jest on wyzuty z pięknych uczuć, wzniosłych idei i palącej nadziei.
„D.E.N.A.T.B.K.O.N” pod tym płaszczem monolitycznej i nieprzeniknionej ciemności skrzy się od emocji. Struktura poszczególnych utworów aż zapiera dech w piersiach – bezwzględne przyśpieszenia, klimatyczne zwolnienia, eksplozje brutalnych riffów oraz przepysznie zaaranżowane i doskonale brzmiące partie perkusji wciągają nas w potężny wir emocji i doznań, który targa nami jak trąba powietrzna chudym psem wyrwanym z rozpadającej się budy razem z pobliskim domostwem. Przy tych dźwiękach czuję się właśnie jak taki wyliniały i bezzębny kundel, któremu przyszło mierzyć się w walce z bezwzględną siłą żywiołu.
Stylistycznie można by przywołać echa INCANTATION, nagłe, gwałtowne i eksplodujące przyśpieszenia przypominają o kanadyjskim rodowodzie grupy, a klimatyczne jadowite partie dodają całości black metalowego mroku.
ADVERSARIAL nie stworzył muzyki, która przełamuje ramy gatunku, ale jednocześnie zaproponował płytę dość oryginalną i windującą ich twórczość na wyższy poziom. Jeśli macie ochotę na muzyczne poszukiwania i wysublimowane dźwiękowe wycieczki to spokojnie możecie sobie ten album odpuścić. Jeśli jednak kochacie death metal – w jego brudnej, mrocznej i brutalnej formie to powinniście po „D.E.N.A.T.B.K.O.N” sięgnąć, bo to bez wątpienia jedna z najlepszych płyt w takiej stylistyce, spośród tych, które ukazały się w ostatnim czasie.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz